wtorek, 10 marca 2015

Szkoła

Dawno nie pisałam co tam u dzieciaków słychać, więc dziś parę słów :)


Zapraszam! :)

  Zbieram wszystko co wpadnie mi w ręce, bo wiadomo - wszystko może się przydać. Czasami to nawet więcej, niż mogę unieść... Niedawno organizowana była u nas zbiórka makulatury i przez przypadek zabłąkałam się do biblioteki. Na podłodze stały kartony wypełnione książkami i byłam ciekawa czy są to jakieś książki przyniesione przez dzieci i oddane do biblioteki czy może te niemieszczące się już na półkach. I co się okazało? Że z racji swojego wieku i stanu zostały przeznaczone na makulaturę! Bo w bibliotekach szkolnych nie mogą się znajdować "starocie". Jak tak można z książkami robić? Ja tego nie pojmuję... Z drugiej strony wiem, że książka wydana w 1947r., rozpadająca się w rękach powinna ustąpić miejsce nowej książce, ale mnie się serce krajało. Widząc moją reakcję na odpowiedź,nasza kochana Bibliotekarka co powiedziała? Przeglądaj szybko i bierz co chcesz :) Więc wzięłam się do roboty i po dwóch godzinach wyszłam z dwoma kartonami książek! :) Stan książek z jednego kartonu widzicie poniżej, ale powiedzcie mi jak można przejść obok książek takich jak "O czym szumią wierzby", "Co słonko widziało", "Ballady i romanse"? Skompletowałam sobie małą biblioteczkę i już na stanie klasy mam 5 książek "Karocli", 4 egzemplarze "O psie, który jeździł koleją", parę "Doktor Dolittle" i wiele innych :) A do tego parę książek dla mnie ;) Muszę je wszystkie doprowadzić do stanu użytkowania, posklejać, usztywnić okładki i będą sobie leżały na półce w klasie. Dzieci już się rozochociły i chcą pożyczać do czytania w domu :)





A co u nas się działo ostatnimi czasy? 
Trochę wychodziliśmy... jeszcze w lutym szukaliśmy wiosny, ale trafiliśmy na zimowy szron.




Odwiedziły nad dwa pieski w ramach zajęć z dogoterapii:



Na parapetach pojawiła się już rzeżucha:




Trochę eksperymentowaliśmy:


Balony trzymające się ściany to mały pikuś w stosunku do włosów, 
które trzeba było później rozczesać...



Niedawno robiliśmy kotyliony:





Na Dzień Kobiet chłopcy przygotowali dla dziewczynek różyczki i słodkie paczuszki:





A dziś było u nas ślimakowo :)






A teraz zmykam do robienia kartek, bo święta zbliżają się wielkimi krokami! :)
Miłego wieczoru :)

16 komentarzy:

  1. Aż się uśmiechnęłam jak przeczytałam, że dzieci chcą same czytać i to w dodatku stare, brzydkie i niekolorowe książki! Pielęgnuj w nich to, w domach często nie mają dobrego przykładu pod tym względem... Ja co tydzień ganiam z Zuzią do biblioteki, po książki i dla mnie i dla niej. I już nie umiem się doczekać, aż też będę mogła z nią robić takie plastyczne dziecięce cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ucz Małą od najmłodszych lat plastycznych robótek, bo później to zaowocuje :)
      I koniecznie rozkochaj ją w książkach! :)

      Usuń
  2. o czasami warto zaglądać do biblioteki, chociażby po to, aby takie skarby uratować

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ cudny,ciepły i optymistyczny post!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. od razu widać że kochasz to co robisz i to najważniejsze, bo dzięki temu "Twoje" Dzieci mają dużo korzyści.
    A u nas dziś było jak wiosną, ale jutro ma być ponoć chłodno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już chłód zawitał do Wrocławia... ale na szczęście jeszcze o 18 jest jasno, a to jest bardzo pocieszające :)

      Usuń
  5. Oj, o psie ktory jezdzil koleja tez bym poczytala! Zazdroszcze takich lowow! Wg mnie takie stare ksiazki maja cos w sobie i takie najbardziej lubie!

    A jak to, ze balon wisi na scianie?

    Swietne slimaki.

    A co do pogody to u mnie wczoraj w nocy -3*C, a dzis za dnia istne lato. Teraz znowu w okolicach 0*C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balon trzeba naelektryzować pocierając o kolana, dywan, włosy... i próbować, aż się uda :)
      A pogoda już też się dziś popsuła i zimne powietrze powróciło

      Usuń
  6. Cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty Kochana. W starych książkach jest historia, której nowe juz nie ujmują. A szkoda, bo nie zawsze można spotkać takie perełki.
    Zabawy z dziećmi rewelacyjne. Szczególnie zachwycają mnie te z prawami fizyki, bo rzadko się niestety zdarza, by uczono ich w taki sposób. Moim przedszkolakom robiłam jeszcze wulkan.
    Pogoda u nas od piątku przepiękna, iście wczesno letnia, a dzisiaj znowu paskudna szara zima. Już tak się cieszyłam, że wreszcie można wpuścić trochę powietrza do domu, ale jak to mówi przysłowie w marcu jak w garncu i to się niestety sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się przypomniało jak o marcu napisałaś:
      "W marcu jak w garncu - mówił mi brat
      raz pada deszczyk, raz śnieg, raz grad.
      A w moim garnku jest to i owo,
      bo ja gotuję zupę marcową."
      gdy pytałam dzieci czy znają powyższą piosenkę to niestety w ogóle nie kojarzyły, a tak ją z przedszkola pamiętam :) Kiedyś to jeszcze dobrze mieliśmy, bo było "Domowe przedszkole" i w soboty programy dla dzieci, a teraz... szkoda oglądać telewizję, bo niby bajek pełno, a tak na prawdę nie ma nic.

      Usuń
  7. Selekcja książek to rzecz normalna w bibliotekach - piszę Ci to ja, bibliotekarka z piętnastoletnim stażem pracy. Biblioteki nie są z gumy, a księgozbiór odświeżać trzeba, bo po co komu przeterminowana biblioteka z rozpadającymi się książkami i przekazanie książek na makulaturę to nic strasznego, przynajmniej jakiś pożytek z nich będzie, jak do recyklingu trafią.

    Podobają mi się twoje zajęcia z dziećmi, mam nadzieję, że nie przestanie Ci się chcieć w ten sposób je prowadzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to jest naturalna kolej rzeczy, ale mnie jest po prostu szkoda i już :)

      Usuń
  8. no i jest wartość dodana , nawet jak tylko parę dzieciaków przeczyta coś dodatkowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniałe zajęcia a książek też by mi szkoda było

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dyskusji :)