niedziela, 18 września 2016

Jak uszyć królika?

No i w końcu jest: post-tutek :)
O szyciu królika dziś będzie. W niedzielę to może i trochę nie wypada, 
ale dziś nie szyłam (zdjęcia z sierpnia), więc luz ;)


 Zapraszam wszystkich zainteresowanych! :)

Od czego zaczynamy?

Od wydrukowania szablonu oczywiście.

Skąd wzięłam szablon na królika? Z internetu, bo jakżeby inaczej ;) Wystarczy wpisać w wyszukiwarce królik tilda wykrój i gotowe. Proszę: ciałko klik, ubranie klik. Drukowałam je na kartkach A4 - każdy oddzielnie (ten z ubrankami 2 razy, by wszystko dobrze wyciąć). 


Teraz czas na wybór materiału na ciałko.

Szyłam już z bawełny, flaneli, frotte i polaru. Ostatnio z polaru nie rezygnuję, bo jest milutki i mięciutki, czyli na przytulankę idealny :) 


Odrysowywanie szablonów.

Ciałko:


Odrysowuję ciałko na lewej stronie jeden raz i składam materiał na pół prawymi stronami do środka.
(co widać poniżej)



Rączki:


Tak samo robimy z rączkami, tylko pamiętajcie, że rączki są dwie ;)
Odrysowujemy na lewej i składamy prawymi do siebie.



Nóżki:



Nóżki odrysowuję dwie obok siebie (tak, jak widać powyżej), by nie tracić miejsca.
Później oczywiście prawymi do siebie i gotowe są dwie nóżki na jednym kawałku materiału.



Obszywanie.

Przygotowane części ciała obszywamy ściegiem prostym, u mnie odstęp na 3 miałam ustawiony, bo na polarze jakoś tak jest lepiej (według mnie), ale na flaneli czy bawełnie miałam ustawione na mniejszy odstęp: 2, ponieważ materiał był cieńszy, po wywinięciu i wypchaniu lepiej to wyglądało.



Przed obcięciem nadmiaru materiału pamiętajcie o zabezpieczeniu (zawiązaniu ;) ) nici ;)



Wywijamy uszyte części ciała na prawą stronę:



Przechodzimy do szycia uszu.

I teraz tak: jeżeli szyjemy królika z polaru i chcemy zrobić mu polarowe uszy to nie radzę dawać polaru na dwie strony uszu. Wyjdą wtedy takie okrągłe, jakby były napompowane. Z flanelą i bawełną nie będzie tego problemu, ale warto pamiętać, by uszy przed przyszyciem do główki królika wyprasować na płasko. Wracając do uszu z polaru - ja daję na jedną stronę polar, a na drugą materiał, który pojawi się też na ubranku królika. W tym wypadku mam żółtą satynę czy coś takiego ;)

Z polaru wycinamy prostokąt, ale takiej wielkości, by uszy miały jeszcze zapas i zmieściły się dwa obok siebie (polar lubi się rozciągać i inaczej deformować).


Z innej tkaniny wybranej na uszy wycinamy taki sam prostokąt:


Na lewej stronie kolorowej tkaniny odrysowujemy uszy 
(łatwiej się szyje, gdy polar jest pod spodem).


Przykładamy materiały prawymi stronami do siebie i obszywamy po śladzie.


Nici na końcach zawiązujemy i obcinamy nadmiar materiału.


Po wywinięciu na prawą stronę uszy są jakby napompowane:


Dlatego, tak jak pisałam powyżej, zawsze je prasuję.
(po prostu bardziej podobają mi się płaskie:))



Przechodzimy do wypełniania ciałka.

Do wypełnienia zawsze używam tego, co znajdę w poduszce ;) Swego czasu tanie były jaski w Ikea i fajny wkład miały, ale podrożały... Na allegro raz zamówiłam super wypełnienie i nie pamiętam u kogo, bo drugim razem już mi się takie fajne nie trafiło, a niby opis ten sam.
Wracając do królika - do wpychania wypełnienia w rączkach i nóżkach używam często nożyczek, bo jakoś mi z nimi wygodnie, ale tu trzeba uważać by nie przepchać i nie zrobić dziury gdzieś po drodze. Ostatnio świetnie spisywał mi się w tej roli dłuuugi i płaski stolarski ołówek :)



Zszywanie.

Zawsze zaczynam zszywanie od nóg - by nic mi dołem nie uciekało ;)
Nogi wkładam w zakończenie tułowia i nitką w kolorze polaru jadę najprościej jak się da, czyli od góry do dołu, z dołu do góry. I tak od początku do końca :)
Nogi wszyte:



Z szyciem rąk jest trudniej i tu królików się oszyłam, aż w końcu mi zaczęło to jakoś wychodzić.
Pierwszą rękę jest łatwiej przyszyć, bo jakby nie wyszła (nisko czy wysoko) to będzie. Ale dopasowanie drugiej na tej samej wysokości wychodzi różnie ;) Czasem od razu wyjdzie, a czasem po przyszyciu okazuje się, że jest za wysoko albo za nisko w stosunku do drugiej. I się prucie zaczyna wtedy ;) Ale pisząc najprościej: zaczynam szycie rączki od pachy i lecę na zmianę - raz rączka, raz ciałko, tak na okrętkę. I już się nauczyłam, że lepiej obszyć rękę dwa razu dookoła, by dziecko później nie płakało, że królik został kaleką ;)


Z przyszywaniem uszu jest najmniejszy problem i tu też w sumie na okrętkę lecę.



Wyszywanie buzi.

Jeżeli wyszywamy buzię jednym kolorem to jest, prawdę powiedziawszy, najprościej.



Zaczynam szycie pod uchem, gdzie wbijam igłę, później wychodzę nią tak, by wyszyć jedno oko, później drugie, wracam do noska i na końcu buźka. Teraz tylko powrót nitki pod ucho, guz i gotowe.
Czapeczki przyszywam na stałe, więc spokojnie pod uszami można ukryć guzy i nikt ich tam nie znajdzie ;)



Królik gotowy - teraz czas na ubranka, ale to już w inny poście :)



Pochwalę się jeszcze tym, co dostałam w sierpniu od Mężusia :)
We francuskim Lidlu zakupił mi takie cudowności! :)
Wiem, że podobne w polskim się pojawiały i chyba też coś ma jeszcze być, ale nie wszystko.





Teraz można powiedzieć - "No nic tylko szyć!". I pewnie racja, ale teraz to ja już tylko czekam.
 W środę mamy termin i się okaże czy Bąbelkowa będzie terminowa czy każe na siebie czekać ;)
Póki co czekam na Nią w towarzystwie słodziutkich winogron i orzeszków, pychota! :)




Do ubiegłego tygodnia szalałam jeszcze z decoupagem robiąc hurtową ilość świeczników i herbaciarkę :) Pochwalę się nimi na pewno i zobaczycie każdy z bliska, ale póki co fotki z placu boju i niezastąpiony taras:



Gdy było jeszcze ciepło (cieplutkie wieczory) to siedziałam na tarasie naprawdę długo :)



I na koniec pochwalę się kartkami, które dotarły do mnie od Lidzi i... 
prezentami dla Babelkowej! :)



Jak tylko będzie pogoda (dziś szaro i ponuro) to zrobię ładne zdjęcia i dorzucę je do kartkowego postu :)

Dziś na liczniku pojawiły się trzy jedynki (101 061), więc już bliżej niż dalej do złapania licznika ;)


Zdjęć mam przygotowanych pełno na kolejne posty, bo się u mnie zrobiły "plecy" i nie wyrabiałam na bieżąco, ale czy zdążę przed przywitaniem Bąbelkowej czy jednak nie, to się okaże ;) 
Trzymajcie za nas kciuki! :)


17 komentarzy:

  1. Oj kochany ten Twój M. takie cudeńka przywozi, mój też Lidle nachodzi jednak na zachodzie jakościowo i cenowo lepsze przydasie.
    Tutek bardzo przejrzysty, może kiedys się skuszę :)
    Trzymam kciuki za środę 💝

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, jednak jest różnica w Lidlowych rzeczach w różnych krajach... a szkoda.

      Usuń
  2. Wspaniały tutek. Skorzystam, dla mojej księżniczki 😀 Brawo dla M. za przydasie 👏 Świetne karteczki otrzymałaś od Lidzi. Wszystkie moje dziewczyny rodziły sie po terminie 😉 Będę pamietać o środzie. Powodzenia 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tutorial. A mąż Cię nieźle rozpieszcza, takie fajne prezenciory Ci kupił :)
    Trzymajcie się kochane, kto wie może następnym razem jak napiszesz to nie będziecie juz "w pakiecie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko powiedzieć, bo dalej cisza ;)

      Usuń
  4. Też niedługo zajmę się decu, póki co próbuję na korkowych podkładach, żeby nie zepsuć tych cudownych świeczników od Ciebie :D A te trójkątne jakie fajne! Chyba mam coś z trójkątami hehe :D Królika w życiu nie uszyję, choćbym bardzo chciała ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też od korka zaczynałam i nawet na blogu tutorial zrobiłam :D A trójkątne świeczniki (przynajmniej kilka) się pojawi na allegro to dam znać ;)

      Usuń
  5. Królik super. Może kiedyś się mi uda.
    Widzę świetne świeczniki i co jak co mnie też bardzo spodobały się tetrójkątne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe coś u Was rodzinnie chyba z tymi trójkątami ;)
      Ale, jak już pisałam wyżej, kilka się pojawi ;)

      Usuń
  6. Tutek bardzo czytelny:) A Twoje króliki są świetne;) ja niestety nie szyjąca, nie mam nawet maszyny. Chyba, że da się ręcznie jakoś uszyć takiego królika to może kiedyś bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się da! Tylko igłą trzeba się omachać, ale to nie problem :)
      Moją pierwszą laleczkę szyłam od początku do końca ręcznie :)
      Tu link:
      http://somepartfrommyart.blogspot.com/2014/04/my-first-tildas-doll.html

      Usuń
  7. Fajny kursik:) Ale z Ciebie pracuś-tyle świeczników pięknie ozdobiłaś decou:) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyda się jak najbardziej :) (bo ponoć się nie dziękuje ;))

      Usuń
  8. Może kiedyś też jakiegoś królika uszyję. choć jak pomyślę o wywijaniu to mi się odechciewa. Gdybyśmy się już nie "widziały" to szybkiego rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Justynko świetny post ze wskazówkami jak uszyć krolika, prezenciki świetne, Lidzia spisała sie na medal nobi czekamy na Córcię!!! Powodzenia, cierpliwości i sił duuużo sił, przydadzą sie:) ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki za szybkie i lekkie pojawienie się Bąbelkowej na świecie. A może już jest?

    Prawdę mówiąc, zawsze szyję w niedziele. W inne dni czas zabiera mi tak zwana proza życia.

    Wykroić, pozszywać, wyszyć oczka, nosek i buzię - proszę bardzo, nie ma problemu, ale jak przychodzi do wypychania, to chora jestem, bo zawsze jest nie tak, jak miało być. Dlatego dałam już sobie spokój z maskotkami.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dyskusji :)