wtorek, 27 stycznia 2015

O laminowaniu dziś słów kilka

  Wczoraj wieczorem byłam przekonana, że dziś wstawię na bloga piękne białe zdjęcia, płatki śniegu czy cudny ośnieżony krajobraz, bo zaczął padać śnieg. Ale dziś rano okazało się, że nici ze śniegu. Za ciepło jest niestety... Więc o laminowaniu będzie :)


Zapraszam! :)

Dziś będzie małe porównanie laminarek, 
bo mam dostęp do dwóch i jak się okazało różnica jest spora.


Laminarka nr 1 - Pro Action

  Swoją laminarkę firmy ProAction w formacie A3 zamówiłam już z roku temu na allegro. Wylicytowałam ją za ok. 75zł. Gratis dołożona była gilotynka oraz zestaw startowy folii do laminowania. Na początku byłam bardzo z niej zadowolona i jak szalona laminowałam wszystko, co popadnie. Wszystkie karty z obrazkami i słówkami na angielski, różne inne pomoce i nie tylko. Ale z czasem coś zaczęło się psuć i z momentem, gdy laminarka się bardziej nagrzała jakiś plastik w środku się odginał i wszystkie laminowane kartki składały się w harmonijkę i to w środku laminarki... Była próba naprawienia i już myślałam, że się udało i wszystko wróciło do normy, ale niedawno znów ten problem się pojawił. I szkoda tym większa, bo laminowałam zakładki do książek moich dzieciaków... Niektóre się tak pozaginały, że maluchy musiały robić je jeszcze raz :(


  Rozpoczęłam z dziećmi trening czytania i chciałam, by miały fajne zakładki do książek. Takie swoje, według własnego pomysłu. Każda zakładka z tyłu jest podpisana "Ta zakładka należy do...", a z przodu ma znaki szczególne, czyli (w większości) odbite palce dzieciaków, bo rozmawialiśmy akurat o liniach papilarnych :)






Gotowe zakładki powędrowały do laminarki...


...do wycięcia...


... i jeszcze tylko ozdoba.
Gotowe! :)


  Bardzo szybko zużyły mi się również nożyki w gilotynce. Najczęściej używałam prostego i po pewnym czasie zaczął już szarpać papier. Niedawno włożyłam fale (widać na powyższym zdjęciu) i już pomału widzę, że robi się to samo... Ostatni, który mi został to tak do przecinania przerywanych linii no i za bardzo mi się nie przyda... Muszę poszukać kogoś, kto ostrzy nożyki to może i te się uda naprawić :) Małym minusem jest również to, że nie ma dobrego docisku i przy krawędzi laminowanej kartki (a jeszcze pod folią) jest pasek z powietrzem szeroki na ok. 2-3 mm. A co poza tym? Nie można wybrać temperatury, jedynie można wybrać czy się chce laminować na ciepło czy na zimno. Sprawdzałam laminowanie na zimno - nie laminuje... Przywiązałam się do niej i dobrze mi z nią, jednak mogło by być lepiej ;)


Laminarka nr 2 - United Office

  Całkiem niedawno Mama pod wpływem moich zachwalań kupiła laminarkę w Lidlu. Również na kartki mieszczące format A3. Miałam już okazję ją używać i baaardzo przypadła mi do gustu. 

Tak wygląda laminarka firmy United Office:


Ma włącznik, którym można wybrać jakiej grubości folie się laminuj, by odpowiednio je zgrzać, 
a nie stopić. Ma również funkcję laminowania na zimno, ale nie próbowałam.




Podajnikiem na folie, który doczepia się do laminarki jest gilotynka.
Po odczepieniu i złożeniu wygląda tak:



Tnie bardzo dobrze, ale póki co jest nowa, więc musi ;)


Przed przyjazdem do domu kupiłam gazetę The teacher's magazine"
bo zawierała bardzo przydatne pomoce do zajęć na j. ang., na przykład o pogodzie i żywiołach.


W środku znajdował się duży plakat, flashcardy i domino.


Wszystko zalaminowałam i powycinałam - oczywiście użyłam sprzętu Mamy :)





  Plusem tej laminarki jest to, że lepiej dociska folie niż moja i na poniższym zdjęciu widać, że w miejscu, gdzie kończy się kartka pozostaje malutko folii, która nie jest sklejona, nawet jeżeli kartka ma nierówne brzegi. Czy są jakieś minusy? Jeszcze nie wiem ;)


Jeżeli ktoś się zastanawia nad kupnem laminarki (nie ważne jakiej firmy) to gorąco polecam, 
bo jest to świetna sprawa! :)

5 komentarzy:

  1. Kiedys myslalam nad tego typu sprzetem, ale jak pozniej dokladnie to przemyslalam stwierdzilam, ze jednak wiekszosc czasu przelezy bezuzytecznie, wiec odpuscilam zakup.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta z Lidla bardzo mnie korciła!

    OdpowiedzUsuń
  3. no mam w domu, nie wiem jakiej firmy, ale jestem z niej zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie biurowe "zabawki", ale w domu nie potrzebuję, chociaż od jakiegoś czasu myślę o lidlowej niszczarce do dokumentów. Pomysł na zakładki z odciskami małych paluszków świetny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dyskusji :)