poniedziałek, 20 lipca 2015

Ślubne przesądy

Czas na... dawkę humoru! :)

Źródło: klik.

Zapraszam! :)

  W każdym regionie Polski panują jakieś przesądy i zabobony ślubne. Czy w nie wierzę? Odpowiem jak pewnie większość: "W sumie to nie wierzę, ale przecież nie zaszkodzi.." :) Usiądźcie wygodnie z kubkiem mrożonej kawy i zaczynamy! :)

Przygotowania:

  Wybierając datę ślubu trzeba pamiętać, żeby miesiąc zawierał literkę "r". (Super! Jest sierpień! :)) Ponoć najszczęśliwsze są małżeństwa, które wezmą ślub w Boże Narodzenie, ale to chyba byłaby przesada mieć ślub w urodziny ;) Wystarczy mi, że dostaję jeden prezent pod choinkę i na urodziny, a inni mają dwa... Za łatwo by miał Przyszły Mężuś i jednym bukietem kwiatów obskoczyłby trzy uroczystości! Co to, to nie! :)

  Wybierając dzień należy pamiętać, by nie był to poniedziałek i piątek. Poniedziałek jest ponoć złym dniem na rozpoczynanie nowych spraw, a piątek? Wiadomo... zły zaczątek.

  Wybierając kościół, w którym odbędzie się ślub, dobrze jest wybrać ten, w którym panna młoda była chrzczona. Niestety u nas tak nie będzie, bo wybraliśmy piękną bazylikę :)

  Nie można słuchać swoich zapowiedzi. Nasze zapowiedzi "poszły w eter" jak jeszcze byłam we Wrocławiu, a Prawie Mężuś zagrabanicą, więc jest plus ;)

Ubiór:

  Panna młoda powinna kupować suknię ślubną z mamą, przyjaciółką lub matką chrzestną. A siostra też się liczy? :) Moją suknię wybrałam, gdy na sekundkę zaglądnęłyśmy z Mamą do jednego salonu ślubnego niedaleko Domu. Szkoda było, żeby wszystkie przymiarki odbywały się we Wrocku, gdzie nawet zdjęć robić nie można. I dlaczego miałoby to ominąć moją Mamę? Nie ominęło i to właśnie przy Niej wybrałam tą moją jedyną :) A kupię ją pewnie w towarzystwie Mamy i Siostry :)

  Suknia ślubna nie powinna być różowa, bo to w przynosi pecha. Nawet jeżeli panna młoda nie ma białej sukni to nikt inny białego koloru nie powinien mieć na sobie. Uf! Moja nie jest różowa tylko ecru i teraz powiedzcie mi, co mają zrobić wszyscy faceci w białych koszulach? No jak nic szczęście zabiorę hehe :)

  Suknię ślubną przed ślubem można zakładać tylko do przymiarki. Szkoda.. bo już myślałam, że poparaduję sobie w niej po domu... No cóż, może innym razem ;) Ponoć nie można też ubierać przed ślubem (nawet do przymiarki) całego ślubnego stroju, bo to przynosi pecha. Czyli... przymierzając na ostatniej przymiarce już wszystko, by sprawdzić czy "gra" pamiętajcie - pończochy zostają w domu! :)

  Panna młoda nie powinna sama szyć swojej sukni ślubnej. Pochwalę się, że już pierwszą sukienkę uszyłam i niedługo ją tu pokażę, ale bez przesady... na szycie sukni ślubnej to bym się nie porywała.. jeszcze jestem przy zdrowych zmysłach ;)

  Niezamężne młodsze siostry młodej nie powinny mierzyć sukni ślubnej panny młodej, bo nigdy nie wyjdą za mąż. A co ze starszymi? Ale jakby nie było - Siostra strzeż się! :)

  I to, co najważniejsze - pan młody nie może zobaczyć sukni ślubnej przed ślubem. Nawet zdjęcia, więc wybaczcie.... musicie poczekać jeszcze 3 tygodnie, bo niestety od czasu do czasu zagląda tu na bloga ;) Ponoć też do samego ślubu młody młodej zobaczyć nie może. A co zrobić, gdy jest tradycja "wykupienia" przez młodego panny młodej z jej rodzinnego domu? No pech jak nic! Młody zobaczy młodą godzinę przed ślubem... Buu... ;)

  Buty - należy je parę dni przed ceremonią wystawić na parapet, by wleciało do nich szczęście. Wszyscy mieszkający w bloku mają łatwiej, a co mam powiedzieć ja? Mój dom ma  dużo parapetów i powiedzcie mi, na który niby mam się zdecydować? :)

  Buty po raz drugi - w dniu ślubu do buta panny młodej należy włożyć monetę, a do buta pana młodego banknot. Zamiast do buta, młody może włożyć też kasę do kieszeni ;) Ciekawa jestem, dlaczego niby faceci mają mieć więcej kasy? ;)

  Buty po raz trzeci - buty panny młodej muszą być zabudowane, nie może wystawać pięta, ani palec. Całe szczęście ma buty typu "palec - pięta" zapinane na paseczek przy kostce - jestem uratowana! :)


A teraz czas na wyliczankę! :)

Something old, 
something new,
something borrowed,
something blue.

Co dokładnie oznacza:

Coś starego,
coś nowego,
coś pożyczonego,
coś niebieskiego.

  Z tego co się orientuję często dorzuca się do tego jeszcze coś białego i coś używanego (niekoniecznie musi być to pożyczone). Więc... 
- coś starego - poza tym, że ja już jestem stara hehe to muszę się porządnie zastanowić nad tym, co będę mieć... A co Wy miałyście? Help! :) 
- coś nowego - tu bez problemu, bo będzie i suknia, i buty, więc luz :) 
- coś pożyczonego - prawdopodobnie będzie to biżuteria
- coś niebieskiego - hmm... poza moimi niebieskimi oczami będzie oczywiście podwiązka! ;)
- coś białego - będzie bielizna, bo niestety nie znalazłam ładnej w kolorze ecru...
- coś używanego - jak myślicie, liczy się lakier do paznokci? Bo już go używałam ;)

  Welon - powinna go założyć pannie młodej druhna niezamężna i nieciążata :) Panna młoda nie może potknąć się o welon. Nie może go też poprawiać podczas ślubu, bo oglądanie się za siebie źle wróży. Całe szczęście, że w ogóle nie będę mieć welonu. Nigdy mi się on nie podobał, więc problem (dosłownie) z głowy :)

  Biżuteria - młoda nie powinna mieć prawdziwych pereł na sobie, bo zwiastują nieszczęście. Pamiętajcie, istnieją też sztuczne perły ;) Ostatecznie nie zdecydowałam się jeszcze na biżuterię, ale kto wie... może zielone perły? :)

  W dniu ślubu mamy pary młodej nie powinny zakładać na siebie strojów dwuczęściowych. Jak myślicie, żakiet to druga część sukienki, czy już się nie liczy? ;) 

  Obrączki - para nie powinna zakładać ich przed ślubem, bo to przynosi pecha. Zakłada się je tylko raz - na ślubie. To ciekawa jestem jakim cudem sobie obrączki wybierzemy? :) A! I nie można dawać do mierzenia swoich obrączek nikomu, bo to zwiastuje zdradę... Oj, brzmi poważnie ;)

  Bukiet - róże... piękne i romantyczne, ale bardzo niebezpieczne! Pamiętajcie - róże na ślubie to zło! Hehe :) O kolce chodzi.. jeżeli młoda zdecyduje się na bukiet z róż to niestety kolce muszą być usunięte, by nie miała życia usłanego... kolcami. Ja na szczęście zdecydowałam się na frezje :)

Dzień ślubu:

  Od rana trzeba wypatrywać sroki lub gołębia, bo to zwiastuje szczęście. Natomiast wrona i kruk zwiastuje nieszczęście. Jak nic, będę siedziała pod czereśnią i przeganiała ptaki wszelakie hehe :)

  Panna młoda nie powinna przechodzić pod suszącym się praniem. Powiedzcie mi, kto robi pranie w dniu, w którym córka wychodzi za mąż? :)

  Deszcz - i tu jest problem, bo niektórzy twierdzą, że to szczęście (Boże błogosławieństwo), a niektórzy, że deszcz zwiastuje łzy. A jak ja sobie to tłumaczę? Deszcz dla ochłody się przyda, błogosławieństwa nigdy za wiele, a łzy? Szczęścia oczywiście! :)

  Płacz - panna młoda, gdy płacze podczas ślubu to przekłada się na łzy szczęścia. Mam nadzieję, bo ja emocjonalna jestem! :) Tylko co z makijażem...?

  W drodze do kościoła nie można się zatrzymywać, a tym bardziej zawracać. Mowa oczywiście o młodej parze, bo goście niech się tam wracają ;) Tylko powiedzcie mi co zrobić, gdy w miejscowości jest tradycja robienia "bram"? Postój co chwilę murowany... 

  Próg kościoła młoda para powinna przekroczyć prawą nogą. Oj trzeba liczyć kroki hehe :) 

  Młoda para nie może się też potknąć, bo to świadczy o przyszłych potknięciach w małżeństwie, ale z drugiej strony jak się młoda potknie przy ołtarzu, to druhna szybko wyjdzie za mąż. To, powiedzcie mi, potykać się czy nie? ;)

  Zawsze zastanawiałam się, dlaczego młodzi siedzą na krzesłach i jak zahipnotyzowani patrzą na ołtarz. I już wiem - nie można się rozglądać ani odwracać, bo to świadczy o niepewności swojej decyzji. Innymi słowy, młody lub młoda, wybierają drogę ucieczki! :)

  O dominacji w małżeństwie też słyszałam. Jak chce dominować kobieta to powinna nakryć rąbkiem sukni czubek buta młodego. Jeżeli chce młody, to powinien założyć obrączkę na sam koniec palca młodej, czyli wepchać na siłę hehe :)

  Idąc do ołtarza trzeba się uśmiechać, bo ponoć takie będzie całe życie, jaka była droga do ołtarza. Przecież to normalne, że i na zdjęciach i na kamerze trzeba wyglądać ładnie, więc będziemy się szczerzyć ;)

  Świece - gdy palą się równo, ładnie to będzie spokój w małżeństwie. Gdy się dymią lub gasną - nie wróży to niczego dobrego. Pamiętajcie - nie róbcie przeciągów! :)

  Jeżeli młodzi pomylą słowa przysięgi to gwarantuje im szczęście przez długie lata. Możecie być pewni, że powiem "i że ci nie odpuszczę" hehe :)

  Gdy spadną obrączki - oj źle będzie. Aby cofnąć zły omen podnieść je musi ksiądz albo ministrant. A nasze będą przywiązane do podusi to nie spadną! Lepiej dmuchać na zimne :)

  Czuły pocałunek po złożonej przysiędze symbolizuje wierność. To w Polsce, tak jak w Stanach, można się po przysiędze całować? Nie wiedziałam... Ale wypróbujemy! :)

  Wychodząc z kościoła młodzi muszą być obsypani drobniakami i ryżem. Drobniaki już dawno czekają w wazoniku (kiedyś zbierałam i żal mi było ich wymienić w sklepie, więc tak zostały.. no i się w końcu na coś przydadzą :)), kilo ryżu kupione :) Ale za sypnięcie płatkami róż też bym się nie obraziła :)

  Ponoć, które z młodych zbierze więcej drobniaków, będzie trzymało pieczę nad domowym budżetem. Ale powiedzcie mi, czy nie lepiej żyć beztrosko nie martwiąc się o rachunki, nie pamiętając o datach i spłatach? A niech młody sobie zbiera, ile tylko tych drobniaków chce ;)

  Życzenia młodej parze pierwszy powinien złożyć mężczyzna, więc od razu powiem, by się wujkowie ustawiali, bo jest ich paru to szczęścia, a szczęścia będziemy mieć ;)

  Z kościoła trzeba wracać inną drogą, niż się przyjechało - by zmylić drogę nieszczęściu. Na nasze szczęście przyjęcie weselne będzie w innej miejscowości i w inną stronę się udamy :)

  Przywitanie młodych chlebem, solą, wodą i wódką. Zobaczymy, kto trafi na wodę ;) Grunt, żeby kieliszki rzucone za siebie się zbiły i... nikogo nie zabiły hehe :)

  Przeniesienie przez próg młodej - będziemy ćwiczyć, na pewno mój hiroł da radę ;)

  Pierwszy taniec - poza młodymi na parkiecie nie może tańczyć nikt inny. Poproszę o wyprowadzenie wszystkich dzieci, które zazwyczaj do każdej muzyki od razu tańczą ;) 

  Podczas pierwszego tańca nie mogą się plątać nogi młodym, bo będą mieć poplątane życie. A powiedzcie mi, kto chce mieć nudne i nijakie życie? ;)

  Rozdarcia sukni - jeżeli suknia ślubna się gdzieś podrze to trzeba ją spiąć agrafką, zszywać nie można. Hmm... muszę przygotować zapas agrafek :)

  Noc poślubna... przesąd głosi, że młoda powinna spędzić ją z... drużbą. Oj w życiu! Przykro mi bardzo, ale będziemy mieć pecha! :) 


  To nie koniec, bo wróżb, przesądów i zabobonów jest cała masa... tu przytoczyłam tylko "parę", tak by się trochę pośmiać :) A Wy wierzycie w wyżej przytoczone mądrości ludowe? :) Ja jestem przekorna, więc przyznam, że nie za bardzo, ale... tradycji musi stać się zadość! :) 


Życzę Wam miłego dnia i... pozostawiam z zagadką. 
Cóż może znajdować się w tym pięknym, małym "kuferku"? :)





19 dni! :)

17 komentarzy:

  1. Może warto słuchać przesądów ?? :-)))
    Potem wierzymy ,że życie nam się lepeiej ułoży :-)
    Może coś w tym jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i tak jestem bardzo pozytywnie nastawiona, więc musi się ułożyć :)

      Usuń
  2. Ech, tych przesądów jest cała masa...My ustaliliśmy sobie dużo wcześniej, że pobierzemy się w maju i byliśmy bardzo napiętnowani przez konserwatywną część rodziny, bo jak to tak bez "r" :-) Wtedy moja mama znalazła kilka języków obcych, w których maj ma tą literkę i trochę się uspokoiło :-) A w pudełku obstawiam, że są spinki do mankietów dla Twojego przyszłego męża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie, maj jest pięknym miesiącem na ślub, jednak u nas chodziło też o to, że ja wolne mam tylko na wakacjach. I nie, to nie są spinki do mankietów :)

      Usuń
  3. cos starego- miałam welon mojej mamy ;-) z przesadami to tak jest, ze nie zaszkodzi ich przestrzegać. A w pudelku obstawiam ze sa spinki do mankietów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, lepiej dmuchać na zimne :)
      I tak jak już pisałam wyżej - to nie są spinki :)

      Usuń
  4. W pudełku... może podwiązka?
    Ja nie wierzę w przesądy, więc w ogóle się nimi nie przejmowałam. Nie które rzeczy przestrzegaliśmy, ale z innych przyczyn niż przesądy. Np mąż nie widział mnie wcześniej w sukni ślubnej, ale tylko dlatego, żeby w dniu ślubu mieć niespodziankę, a nie już wiedzieć wcześniej :) Miałam coś niebieskiego, bo podwiązka miała delikatny niebieski element, a przy sukni miałam różowe dodatki i bukiet z róż, oj to niby pech he he a ja jestem bardzo szczęśliwa z moim mężem i to już do 13 la, więc coś z tymi przesądami chyba nie tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że to wszystko jest raczej dla "urozmaicenia" :) To tak samo jak każdy do nas mówił, że jak jesteśmy ze sobą już tyyyyle lat to przed ślubem się rozejdziemy, bo jak się przekroczy magiczne siedem lat to się wtedy sypie, a my jakoś te siedem lat i o parę więcej jesteśmy razem i jest dobrze :)
      I nie jest to podwiązka :)

      Usuń
  5. Ostatnio usłyszałam że buty do ślubu mają być pożyczone .

    OdpowiedzUsuń
  6. W magicznym pudełeczku znajdują się obrączki:) chyba z Apart:) bo ja mama takie samo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana w dniu Ślubu zapomnisz o przesądach:) hehe nie będzie czasu na nie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam sporo tych przesądow, ale np tego o nocy poślubnej z drużbą nie znam.

    A w szkatułce obstawiam, że jest no wlaśnie co? Skoro nie welon to może diadem czy wianek?

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj te zabobony przeczące jedne drugim... Nie wierzę, ale pobawić się nimi można. I tak przy okazji - gdy będziesz już chrzestnych szukała, to pamiętaj, że chrzestną dziewczynki nie może być panna, bo sama dzieci nie będzie mogła mieć, podobnie chrzestnym chłopca nie może być kawaler. Ciężarnej też na chrzestną nie proś, bo to źle wróży, czy nawet mocno szkodzi jej nienarodzonemu dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  10. To całe szczęście ja mam chrześniaka ;)
    Ale coś o chrzestnych słyszałam i że się dziecku nie odmawia itp.

    OdpowiedzUsuń
  11. no te przesądy to przeczą jedne drugim, więc bym się nie przejmowała. Podobno przy krojeniu tortu osoba, która trzyma rękę na ręce partnera będzie rządzić w małżeństwie. U nas tak nie jest. Powiem tak, mój nie widział wcześniej sukni, ale nie dlatego, że wierzyłam, że to przyniesie pecha, a dlatego, że chciałam, żeby zobaczył mnie w niej dopiero w dniu ślubu. A jeżeli chodzi o coś starego to ja miałam biżuterię wcześniej używaną

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dyskusji :)