środa, 4 lutego 2015

Słów parę i... znikam

Witajcie Moje Drogie Koleżanki! :)
Zaglądam dziś dosłownie na minutkę, by napisać co u mnie i zmykam, bo czas (i praca) mnie goni...


  Jeszcze parę dni temu marudziłam, że wszędzie jest śnieg tylko u mnie szaro. No i mam! Śnieg mam :) Wczoraj wieczorem coś białego zaczęło z nieba lecieć i zatrzymało się na dłużej na ziemi, a do tego zaczyna się za nas zabierać delikatny mrozik :) Mam nadzieję na naprawdę wielki śnieg. Uwielbiam go, uwielbiam zimę i uwielbiam biały krajobraz! :) No dobra... bloki w mieście też wyglądają niczego sobie, gdy otacza je biały puch :) Póki co nie ma go nawet 5cm, ale już się robi ładnie :)
  Zima za oknem zimą, ale u mnie... wiosna się robi :) Choinkę rozebrałam dopiero w poniedziałek późnym wieczorem i od razu na jej miejsce pojawiły się wiosenne kwiaty :) Ale powiem Wam jeszcze w sekrecie, że tylu świątecznych kartek jeszcze w życiu nie dostałam! :) Dziękuję Wam! :) Z resztą zobaczcie ile tego wszystkiego zmieściło się pod i na moją małą choineczkę :)

Tak wyglądała tuż przed rozebraniem:
(pamiątkowe zdjęcie :))


A tu ozdóbki i pycha koktajl przepisu i wykonania mojej Sister :)


Tuż przed świętami dostałam od przyszłej teściowej takie ładne aniołeczki, 
ale niestety nie zdążyłam ich usztywnić i takie płaskie wisiały sobie na choince.



A to mini wiosna, która od razu zajęła komodę:


  Myślałam, że na tym poprzestanę, ale żałuję, że nie kupiłam więcej hiacyntów, bo były w biedronce po 3,49zł.... Niestety następnego dnia wszystkie wykupiono :( Poszłam, więc do lidla i kupiłam sobie narcyza za 5,99zł :) I co? Dziś byłam też w lidlu i.... przecena! Wszystkie narcyzy za 2,99zł! Przepłaciłam, ale za to na otarcie łez kupiłam sobie dziś ich aż sześć! :) Niektóre mają już małe pączusie :)

Taki mały lasek mi się zrobił :)
Muszę im teraz kupić ładne osłonki i będą cieszyć oczy, bo te brązowe z jesiennych wrzosów 
niestety kiepsko wyglądają...


  A własnie! Wiecie co się stało z wrzosikami, które we wrześniu kupiłam i zaniosłam do mojej klasy, do zielonego kącika? Kupiłam je w zwykłych, jednorazowych doniczkach, więc od razu nabyłam też brązowe (powyższe) osłonki. Ustawiłam je na parapecie i podlewałam od czasu do czasu. Ale pani sprzątająca powiedziała, że i tak wszystkie kwiatki podlewa to i te będzie, bo ona bardzo kocha kwiaty. Jak ukochała moje? Uschły wszystkie zanim się spodziałam... Podlewała je, o tak, ale nie w doniczki, a na podstawki, a przecież osłonki nie miały dziurek.... Po feriach zobaczyłam tylko puste osłonki na biurku... :( Never again! Sama sobie będę teraz doglądać i nikomu nie będę wierzyć...
  A co poza zakwiecaniem mieszkania? Orka na ugorze... mówiąc krótko. Klasa trafiła mi się bardzo fajna, ale i bardzo trudna... Każde dziecko z osobna jest świetne i chciałabym takie mieć - słowo! Ale razem.... katastrofa! Są charakterne, uparte, pewnie siebie i niektóre do tego jeszcze mają jakieś zaburzenia w rozwoju... Mieszanka wybuchowa mi się uzbierała i praca z psychologiem w trakcie. Zakasałam rękawy i się do roboty wzięłam. I już powiem Wam, że po ok.3 miesiącach gdzieś jakiś mały kroczek do przodu zrobiliśmy, więc się cieszę, ale ostatnio jako wspomagacz zakupiłam sobie książki terapeutyczne Marii Molickiej, bo są świetne i czasami na prawdę działają cuda. Kto ma małe dziecko i problemy z nim - gorąco je polecam! Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak przez bajki możemy łatwo i celnie dotrzeć do dziecka! Bo rozmowy, powiedzmy sobie szczerze, nie zawsze pomagają...


  Pisałam już o poniższych ćwiczeniach? Hmm... nie wiem... To najwyżej się powtórzę :)  Przypomniałam sobie jakiś czas temu o ćwiczeniach, z których sama się uczyłam. Moich już chyba w domu nie ma, ale znalazłam takie na allegro. Ktoś wystawiał (jedyna taka aukcja!) nieużywane i kupiłam je za grosze dosłownie, a teraz mam świetny materiał do kopiowania dla dzieci. Powiem Wam, że kiedyś to wszystko było bardzo fajnie opracowane i pomyślane :) A kto z Was również je pamięta? Przyznać się! :)


W niedzielę późnym wieczorem kończyłam taką panią sówkę :)
Powstał również niebieski pan sowa i na swoim brzuszku dumnie prezentuje samorząd mojej klasy :)


Dziś odebrałam przesyłkę i doszły dwie kolejne książki mojej ukochanej L. M. Montgomery :)
Opowiadają o uroczej Pat i jej świecie :)


To tak w skrócie o tym, co u mnie, bo doby mi brakuje! 
Od ostatniego weekendu jestem tak zabiegana, 
że tylko czekam do piątku i mam nadzieję na lepsze dni ;)
Do następnego! :)


PS: Ale do Was zaglądam codziennie! :)

10 komentarzy:

  1. Ja pamietam ze moj elementarz byl bialy, a na okladce byla dziewczynka z pieskiem, ksiazeczka w twardej oprawie!

    Mnie tez brakuje czasu ;/

    Fajna sowka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam zieloną twardą okładkę :)

      Usuń
  2. Wiesz co, nie wiedziałam , że Lucy aż tyle książek napisała! Przeczytałam Anię, ale moja ulubiona to"Błękitny zamek"- uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dużo, dużo! :)
      Za "Błękitny zamek" mam zamiar zabrać się niedługo, ale jeszcze trzecia część "Emilki" przede mną :)

      Usuń
  3. Po krótce napisałaś, a post wyszedł niczego sobie :)
    Komoda wygląda cudnie, jak wszystkie kwiatki CI zakwitną to będzie ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się bez bicia, że zazdrościłam Ci tej komody i sama dziś pobiegłam kupić sobie żonikile w doniczce :)

      Usuń
    2. I bardzo dobrze :) Wiosnę nawołujemy! :)
      U mnie dziś już 2 narcyzy zakwitły :)

      Usuń
  4. kwiatuszki śliczne, a co do dzieci, to chyba wszędzie tak jest, klasa mojego syna jest po prostu okropna, zero dyscypliny, koszmar jeden. I my zamiast do przodu z wyprowadzaniem naszych dzieci na prostą, to wracamy się do początku, czyli jak przyszli do nas w lipcu 2013. Po prostu masakra. Co z tego, że u nas w domu panują jakieś zasady, jak w innych ich po prostu nie ma i mój syn ma do nas ciągle o to pretensje i myśli, że jak będzie robił tak jak koledzy, to my w końcu ustąpimy i tez zlikwidujemy panujące u nas zasady. Niedoczekanie moje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to jest najgorsze...
      Jeżeli rodzice idą jedną stroną z nauczycielem i oczywiście w dobrym kierunku to będzie dobrze, ale nie mam pojęcia skąd takie dzieci się teraz biorą... Wydaje mi się, że jeszcze tak z 10 lat temu tego nie było.. albo się mylę

      Usuń
  5. Tak, rzeczywiście telegraficznym skrócie napisałaś, co u Ciebie - sporo tego. Tak jak i kartek świątecznych i ozdób na choinkę. Elementarza takiego nie pamiętam, bo ja stary rocznik, jeszcze ośmioklasowy jestem. Moje młodsze rodzeństwo również.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dyskusji :)