środa, 6 stycznia 2016

Wspomnienie Świąt...

Zgrałam w końcu wszystkie zdjęcia i przeglądając je trochę zatęskniłam...




Dziś ostatni dzień świętowania i na dobre wracamy do codzienności. 
Ostatnie dni w pracy były dla mnie bardzo ciężkie - dla Was też? ;)

Chciałam się z Wami podzielić garstką zdjęć świątecznych, które już niestety z nostalgią oglądam...


Przygotowania do świąt

Pieczenia kruchych ciasteczek - pierwszy raz z Mężusiem :)




Poniższe choineczki pofrunęły do Was:



Piękna gwiazda betlejemska, którą dostałam od Dotki :)



Przedświąteczna kawa z syropem orzechowym... :)







W tym roku na mojej komodzie nie było choinki, nie chciało mi się jej samej ubierać. Gdy przyjechał Mężuś stwierdziliśmy, że ubierzemy choinkę w Domu, a tu powstało świąteczne miasteczko :)




Droga do Domu


Wyjechaliśmy z Wrocławia dość wcześnie, w radiu mówili, że korki dopiero będą się tworzyć.
Staliśmy przynajmniej 3 razy po ok. 20-30 minut  - to co było potem? ;)




Dom










Eliksir mojej Mamy :) Pychota! :)
(nalewka czereśniowa :))



Rudy czyhający za oknem kuchennym :)




Świąteczny spacer z Mężusiem :)






Gdzieś w zakamarkach było nawet biało ;)



Dobrze, że owoców berberysu pod dostatkiem, ptaki będą miały co jeść.



Dlaczego zdjęcie kopców? Bo dużo ich było na łące ;)
Ale tak sobie pomyślałam, że to trochę dziwne, no bo jak to tak? Kret końcem grudnia buszuje zamiast spać? Ciekawa jestem czy zdążył uciec do swoich głębokich komnat, gdy z dnia na dzień pojawił się mróz 10-stopniowy...




Noworoczny przymrozek









Powrót do Wrocławia w śniegu i bez pługów ;)



Przywitał nas ośnieżony Wrocław...
(Mężuś tupta :))



...i słoneczny, choć bardzo mroźny, poranek dnia następnego :)



Każdy jak mantrę powtarza "co dobre szybko się kończy". Powiedziałabym nawet, że co dobre kończy się w ekspresowym tempie... Tak na rozweselenie przytoczę Wam myśl, którą niedawno czytałam:

"Do świąt pozostały 364 dni, a wszyscy mają już ubrane choinki."  :)

Udanego świętowania! :)

12 komentarzy:

  1. O rany, ale tam u Was napadało tego śniegu.... U nas dziś sobie tak lekko prószy, a drzewa zaczynają wyglądać coraz śliczniej, takie białe.
    Zdjęcia zrobiłaś śliczne, miło się je oglądało. A najlepiej rozbawiło mnie to ostatnie zdanie. Kurcze, ja też mam już ubraną choinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten wieniec z samych bombek wygląda... bombowo! :D bardzo mi się takie podobają :)
    co do tego ostatniego zdania (cytatu) posta... mój facet co chwilę to powtarzał, haha :D ja już choinki niestety nie mam - tata wczoraj schował... wyjątkowo krótko w tym "sezonie" mieliśmy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym roku też się nie zdążyłam nacieszyć, bo niby święta w domu, a cały czas gdzieś po rodzinie się włóczyliśmy ;)

      Usuń
  3. Piekne te zdjęcia, a zdj ze spaceru wyglądają trochę jakby to Wielkanoc była, a nie Boże Narodzenie. Na szczęście w końcu spadł śnieg ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak też się czułam tylko ręce trochę bardziej marzły ;)

      Usuń
  4. super świątecznie No to ja może swojej choineczki nie chowam wkoncu do świat niecały tok został k he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj Basiu, trzymaj już niedługo święta ;)

      Usuń
  5. U nas póki co mroźna zima z odrobiną śniegu sprzed kilku dni i dobrze, że więcej go nie ma. Świąteczne zdjęcia bardzo nastrojowe, nie dziwię się twojej nostalgii.

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas w święta nie było śniegu, spadł dopiero w poniedziałek wieczorem, ale jest do dziś. Oczywiście nie ma go tyle ile we Wrocławiu, ledwo ziemie poprószyło i tyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i jeszcze zapomniałam, że choinka u mnie nadal stoi, bo my rozbieramy świąteczne dekoracje w okolicach 2 lutego

      Usuń
    2. W domu też zawsze rozbieramy choinkę chwilę przed 2 lutego :) Tu też dekoracje dopiero 1 lutego chowam do pudełek :)

      Usuń
  7. Cudowne zdjęcia!!!
    Widzę, że pogodę też miałaś iście wiosenna tak jak i ja w Cieszynie :)
    A nalewki bym spróbowała.
    Ja wracałam do domu chyba 28go i wyjechaliśmy przed 12 i przyznam, że jak normalnie daną trasę robię w 30-40min tak teraz jechałam 1.10... na szczęście na autostradzie się rozładowało :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do dyskusji :)